www.kmdm.pl/art.php?id=20140201120154d54a126a783bc9

Wiadomości KMDM
Główne tematy
Wywiady
Felietony
Archiwum wiadomości
Dezinformacje

Stream
TV i radio na żywo

Informacje
Media w internecie
Media z satelity - NOWE!
Przegląd prasy
Kanały FTA
Kanały DVB-T

Podyskutujmy
Czat
Forum - WARTO ROZMAWIAĆ!

O nas
Informacje dla prasy
Historia KMDM
Redakcja
Kontakt

Inne
Księga gości
KMDM na Twojej stronie
Archiwalne ankiety
Nieistniejące media
Zaps - archiwum
Linki i banery


Kanał informacyjny

TV Noe

Kanały stream stacji: 56 kbps 200 kbps 400 kbps >800 kbps

Telewizja Trwam

Kanały stream stacji:

Radio Oaza

Kanały stream stacji:

Polska Muzyka Chrzescijanska

Kanały stream stacji: AAC+ AAC+

Radio Maryja

Kanały stream stacji:

Więcej stacji nadających w internecie

Goślice: bp Libera poprowadził Drogę Krzyżową na terenie Domu Pomocy Społecznej

Lublin: przedświąteczne spotkanie abp. Budzika z bezdomnymi

Prymas będzie sprawować liturgię Wigilii Paschalnej u źródeł chrzcielnych Polski

Częstochowa: marszobieg na rzecz bezdomnych

Kielce: pokaz filmów poświęconych Janowi Karskiemu z okazji 100. rocznicy urodzin (zapowiedź)


Rozmowa z Jerzym Zalewskim, reżyserem filmowym i teatralnym, prowadzącym swój autorski program 'Pod prąd' w TV Puls

Wysłane przez jas, dnia 2007-06-26 o godz. 21:05

Z Jerzym Zalewskim, reżyserem filmowym i teatralnym, prowadzącym swój autorski program „Pod prąd” w TV Puls, rozmawia Łukasz Kaźmierczak

Patrząc na Pański życiorys, wydaje się, że w pierwszej kolejności powinien Pan zaprosić do swojego programu samego siebie...

Ktoś nawet powiedział, że bohaterów moich programów dobieram pod takim kątem, jakbym rzeczywiście opowiadał własny życiorys. Tak, uważam, że idę pod prąd. I to od bardzo dawna. Gdyby spojrzeć na moje filmy od strony zawodowej, to tak naprawdę nikt w tym kraju takich filmów nie zrobił. Ale na żadne nagrody nie liczę. Tym bardziej że zobaczyłem kiedyś, kto je rozdaje: ci sami, co przed 1989 rokiem. I ja się już potem więcej na żadnym takim festiwalu dokumentalnym nie pojawiłem.

Pierwszy odcinek „Pod prąd” zaczął Pan od słów: „Nazywam się Jerzy Zalewski, jestem reżyserem, jakby to głupio nie brzmiało”…

Głupio to brzmi szalenie, bo to jest zawód, który utracił swoją cnotę bardzo dawno temu. W latach 60., 70. mogło się wydawać, że film daje jakąś możliwość sensownej wypowiedzi kulturowej. Potem to się po prostu skończyło. Jeszcze kiedy dostałem się do szkoły filmowej, uważałem, że to co mam do zrobienia, to właśnie uprawiać sztukę filmową. I potem nagle okazało się, że ważniejsza jest ta opowieść współczesna.

No i stał się Pan dokumentalistą politycznym czy też może, jak nazywają Pana złośliwi, „człowiekiem o czarnym podniebieniu”...

Ja w ogóle nie chciałem być dokumentalistą, a jak już nim zostałem, no to siłą rzeczy wszedłem w tematykę polityczną...

...bo tylko to było ciekawe?

To prawda, tym bardziej kiedy zrozumiałem, że te moje kreacyjne filmy fabularne, które sobie zamierzyłem, są nie do zrobienia, ponieważ bez układów nikt nie da mi na nie żadnej kasy. A potem właściwie gdyby nawet dano mi taką szansę, to już bym się czuł dziwnie, robiąc artystyczne filmy i jednocześnie wiedząc, że wokół mnie dzieje się coś o wiele ważniejszego. To był ten poligon doświadczenia przełomu komunizmu i niekomunizmu. I nikt się tym tematem u nas nie zajmował. Wtedy zaczęło mnie korcić, aby opowiedzieć o sednie tych wydarzeń. Ale skąd zdobyć na to pieniądze? Bo to trochę tak, jakby prezydent jakiegoś kraju zamordował żonę, a ja chciałbym za jego pieniądze nakręcić o tym film. Mimo to udało mi się jakimś cudem zrobić trochę filmów kompletnie bez żadnego wpływu nań tych, którzy trzymali kasę. Tyle tylko, że to oddalało mnie od moich planów fabularnych. Nadal je zresztą mam…

Czyżby więc „Pod prąd” było takim wentylem, który pozwala Panu „wywalić” z siebie tę frustrację, która się przez te lata gdzieś tam nagromadziła?

Na pewno tak. Frustracja jest bardzo poważna, tym bardziej, gdy się wie, co się zawodowo potrafi. W tym samym czasie, kiedy reżyserskie miernoty świętowały triumfy, ja przez wiele lat musiałem pożyczać pieniądze, żeby w ogóle przetrwać.

Cena, jaką płaci się za nonkonformizm…

To wynika z postawy artystycznej, a nie politycznej. Bo mam wrażenie, że w sztuce podstawową zasadą jest, aby nie kłamać; to paradoks, bo sztuka polega przecież na manipulacji widzem. Tym większa jest jednak odpowiedzialność artysty za prawdziwość przekazu.

Takimi tezami nie przysparza Pan sobie raczej przyjaciół w środowisku filmowym...

Dlatego przez te wszystkie lata patrzono na mnie jak na idiotę. Ja np. czterokrotnie kolaudowałem film „ Szpiedzy świadkowie historii”, nie zmieniając w nim nic i przedstawiając za każdym razem ten sam wariant, w związku z czym nie dostawałem zwrotu pieniędzy.
Ten filmowy biznes można świetnie uprawiać tylko wtedy, jeśli autor zgadza się na wszystkie poprawki. Tyle że po jakimś czasie zaczyna się funkcjonować w jakimś takim mitycznym świecie dobrze zrobionego chłamu. Ja na mojej drodze nie spotkałem prawie żadnych osób, które broniłyby swojej wypowiedzi. A uważam, że w sensie artystycznym to jest rzecz święta.

To dlatego nie zgodził się Pan na jakiekolwiek zmiany w „Obywatelu Poecie”, filmie opowiadającym o życiu Zbigniewa Herberta. Ale TVP Kwiatkowskiego też się uparła i w ten sposób dorobiliśmy się najsłynniejszego „półkownika” III RP...

Kiedy skończyłem ten dokument, powiedziałem swojemu montażyście, że to jest chyba na długo mój ostatni film. Niemożliwe stary – odparł – to świetny film. Odpowiedziałem: no właśnie...
Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym wyciął te fragmenty, w których Herbert źle się wypowiada o Michniku i Miłoszu, to miałbym spokój. Ale wiedziałem, że jeśli tak zrobię, to już mnie mają. Już mnie obcięli. A takich obciętych biega po Warszawie cała armia. Zaryzykuję twierdzenie, że z kolegów uprawiających ten zawód obcięci są wszyscy. Właśnie dlatego, że muszą go jakoś uprawiać...

Zaczynam rozumieć, dlaczego powiedział Pan kiedyś, że telewizja publiczna kojarzy mu się jedynie z domem publicznym...

Po Okrągłym Stole bardzo szybko zrozumiałem, że w TVP nic się nie zmieniło. A potem poznałem ją od środka i obejrzałem sobie dokładnie tych wszystkich ludzików. Oni są dumni ze swojej pracy w telewizji, bo mają z tego spore pieniądze, a na prowincji ludzie im się kłaniają. Ale tak naprawdę to jest okropnie wstydliwa sprawa. Bo na tych „gwiazdorów” nawet nie trzeba specjalnie krzyczeć, oni sami z siebie doskonale wiedzą, co mają robić, żeby przypodobać się aktualnej władzy. To wszystko jest takie grzeczne, że aż obrzydliwe. I ktokolwiek zaczyna tam pracować, nieważne, młodzi dziarscy prawicowcy, czy też ktoś inny, po jakimś czasie wchodzi w tę rolę. Bo ten system jest niereformowalny. Zapętlone interesy polityczne, rozmaite spółki, spółeczki, układziki – to wszystko się tam kłębi i sobie dryfuje.

W układ Pan nie wszedł, ale za to zyskał wątpliwą reputację „trędowatego”...

Po „Obywatelu Poecie” miałem w telewizji kompletny szlaban. Ale coś tam kiedyś musiałem załatwić na Woronicza i na telewizyjnych korytarzach spotkałem różnych ludzi z tej niby „naszej” strony. I oni mnie oczywiście zapytali, co ja tu robię. Ja na to, że wpadłem na chwilę, a oni: zapomnij, w ogóle ciebie nie ma, nie istniejesz, nienawiść. To był dla mnie mimo wszystko szok. W końcu do kogoś w tej telewizji powiedziałem: to co, ja mam być premierem tego kraju, żeby móc robić filmy?
Ci ludzie, którzy niby tak dobrze rozumieli tę moją sytuację, i mówili, jaki to ja odważny jestem, tłumaczyli, że oni tak nie mogą – bo trudne warunki, chorzy mężowie, siedmioro dzieci – i to ich niby miało usprawiedliwiać, że gdzieś tam jakąś kaskę buchnęli albo zrobili jakiś żenujący programik.
Ale kiedy mieli taką możliwość, kiedy nie było już „tamtych”, tego całego Kwiatkowskiego, to ja nadal byłem dla nich kimś z zewnątrz. Okazało się, że to moje „z zewnątrz” jest tak dalekie, że sprowadza się do pytania: co wyście robili przez te pięć lat? A o takie rzeczy lepiej nie pytać.
Użył Pan wcześniej określenia „nonkonformista”, którego ja za bardzo nie lubię, ale posłużył się nim też Bronek Wildstein, kiedy tuż przed swoim wejściem do telewizji napisał artykuł „Nonkonformiście biada”. To było o mnie. I opowiedział w nim całą tę moją batalię, a na końcu doszedł do konkluzji, że nonkonformiści tak już mają... Ideę tego tekstu zrozumiałem jednak dopiero wtedy, kiedy Wildstein został prezesem TVP. Wtedy napisałem do niego list, w którym zaproponowałem współpracę, bo to i mój kolega, i człowiek podobnie myślący, no i nowe otwarcie. I nic, cisza... Nie ma takiego człowieka jak Zalewski. Zaiste, nonkonformiście biada.

Ale ma Pan teraz swój program w TV Puls i jest to jakiś rodzaj powrotu. Póki co tylnymi drzwiami, zawsze jednak to coś...

Na razie była jedna rozmowa z obecnym prezesem TVP i podobno od października mamy robić „Pod prąd” dla telewizji publicznej.
Ja sobie wymyśliłem ten „Pod prąd” rzeczywiście trochę dla odreagowania. Z duszą na ramieniu zacząłem udawać przed kamerami jakiegoś tam rozmawiacza. Tak naprawdę jednak jestem bardziej słuchaczem, czasami tylko coś puentuję, dopowiadam. Niedawno zrobiłem 50. odcinek z Władimirem Bukowskim. I każdy z tych odcinków to materiał na osobną dużą opowieść filmową.

Na miarę „Oszołoma” - opowieści o Michale Falzmannie - inspektorze NIK, który odkrył aferę FOZZ i wkrótce potem zginął w niewyjaśnionych okolicznościach...

„Oszołoma” robiłem trzy lata, bo to był bardzo trudny temat. Ale żeby robić filmy na podobnym poziomie, musiałbym na każdy z nich mieć co najmniej rok, czyli łącznie zajęłoby mi to 50 lat – nie starczyłoby życia. A w „Pod prąd” mogę to wszystko opowiedzieć w prostej rozmowie. To jest jakby takie „kino dla ubogich”, ale ci cisi, ubodzy będą kiedyś pierwszymi.
Do mojego programu zapraszam zresztą tylko tych ludzi, których cenię i którzy coś tam kiedyś w życiu zaryzykowali. Te rozmowy nie mają charakteru gończego, śledczego. Nie wymyślam ich wcześniej. I daję szansę mojemu rozmówcy, by opowiedział widzom to, co chce. Tym ludziom to się należy, tak jak widzom należy się słuchanie rozmowy „bez silikonu”.

A czy w ogóle potrafi Pan robić filmy „bez silikonu”, które będą potem puszczane przed pierwszą w nocy?

Przecież ja nie robię filmów pornograficznych. „Oszołom”, „Obywatel Poeta” są idealne na godzinę 21. Ale jakoś nikt nie chce ich puszczać o tej porze.
Zrobiłem taki jeden film, po którym w efekcie byłem okropnie zły na siebie – „Tatę Kazika” - no bo ten film kochali wszyscy; przychodzili jacyś zachwyceni czerwoni i poklepywali mnie po plecach, to samo solidarnościowcy. Staszewski się powszechnie spodobał, bo był zapętlony w tamten system, ale wyszedł na swoje, pięknie śpiewając te swoje kiczowate, oczywiście cudownie kiczowate, piosenki, A tacy czyści ludzie jak Falzmann nikogo nie interesują. Wolimy upadłe anioły.

No, ale to tylko potwierdza obiegową opinię o Pańskim skrajnym nonkonformizmie – jakkolwiek by Pan nie lubił tego zwrotu. No bo jeśli ktoś jest wściekły o to, że wszyscy chwalą jego dobry film...

To mi się nawet przez chwilę podobało, dopóki nie zrozumiałem o co w tym wszystkim chodzi; że konfitury dostają jedynie ci, którzy się nie wychylają, dla których treść ich własnych filmów jest sprawą drugorzędną. Wszyscy chcą się dobrać do konfitur. Bo konfitury są po to, żeby coś zrobić, a po to trzeba coś zrobić, żeby mieć konfitury... To jest układ samonapędzający się.

W ostatniej sekwencji „Obywatela Poety” Zbigniew Herbert mówi: „A teraz gaszę światło, wychodzę z tej knajpy i niech się leją po mordach”... Profetyczne słowa?

Najbardziej to poczułem, kiedy obalano rząd Olszewskiego. Wtedy już wiedziałem, że jest po balu, że możemy się tylko dzielnie stawiać. I problem nie dotyczy tylko naszych niedobitych komuszków i naszych prawicowych złodziei, ale tego, że obecna cywilizacja zmiecie w końcu to coś, co jest sensowne, co się broni przed taką dramatyczną powtarzalnością, przed bylejakością. Zresztą myślę, że my w końcu przegramy te bitwę z tymi czerwonymi pod różnymi postaciami. Ale to nas wcale nie zwalnia z marszu pod prąd.

Przewodnik Katolicki nr 26/2007
KMDM

Komentarze (16)| Dodaj komentarz

drukuj


Komentarze do artykułu:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. kmdm.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzegamy sobie prawo kasowania komentarzy naruszających regulamin.

Autor: leon, dnia 2007-09-05 23:04


Znakomity cykl programów.Jedyny jaki znalazłem w necie program z Michalkiewiczem.Bardzo polecam.

www.youtube.com/watch?v=EPdrslPPV5A

Autor: leon, dnia 2007-10-16 23:38


Podobno "Pod prąd" ma być w TVP.
Znalazłem w sieci dwa znakomite!! odcinki:
1)Z Władimirem Bukowskim

img532.imageshack.us/my.php?image=podpradbukowskioeuropiemn8.flv

więcej:
www.radiomaryja.pl/query.php?__s=bukowski&__a=1
---------------
2)Z Stanisławem Michalkiewiczem
www.youtube.com/watch?v=EPdrslPPV5A

Autor: leon, dnia 2007-11-05 23:15


"POD PRĄD"-TV Puls (Video) 11odcinków
Stanisław Remuszko(kulisy powstania Gazety Wyborczej)
Krzysztof Wyszkowski(wspólzałożyciell Wolnych Związków Zawodowych)
dr.Sławomir Cenckiewicz(procownik IPN-u.Opisał TW "Bolka")
Maciej Gawlikowski(niezależny dziennikarz)
Marek Nowakowski(pisarz )
Anna Walentynowicz
Piotr Gontarczyk( historyk IPN-u)
Elżbieta Morawiec
Stanisław Michalkiewicz

video.google.pl/videosearch?q=pod+pr%C4%85d+puls&num=10&so=0&start=10
-------------------------------------------
Władimir Bukowski(wieloletni więzień polityczny w Związku Radzieckim)
Przedstawia kulisy powstania Unii Europejskiej!!

img532.imageshack.us/my.php?image=podpradbukowskioeuropiemn8.flv
-------------------------------
Ewa kubasiewicz
www.infonurt2.com/059_PRAWDA.html

Autor: gdynianka, dnia 2007-11-06 23:06


PULS zmienił ramówkę i już nie ma programu "Pod prąd". Jest "Puls Raport", "Puls Kultury", są Telezakupy i "Wszyscy kochają Raymonda",
a "Pod prąd" nie ma. Czyli co dobre to trzeba usunąć?

Autor: Anonim, dnia 2007-11-10 10:21


!! "Pod prąd" (12 odcinek)
prof Jerzy Robert Nowak
//wielkasciema.blogspot.com/2007/10/jerzy-robert-nowak-u-j-zalewskiego.html

Autor: Anonim, dnia 2008-02-23 21:28


pod prad to wreszcie porzadna polska publicystyka,
prosze udostepniac przez google video

Autor: karol ze szczecina, dnia 2008-03-05 00:08


Wszystko co piękne, wartościowe to się szybko kończy, tak i ten program 'Pod prąd'. Na szczęście
pomny tego, zdążyłem większość tych wydań zarchiwizować. To nie może zginąć, tyle pięknych
życiorysów, to trzeba pamiętac i przypominać rodakom, to są wzory. Płaci Pan dużą cenę za swoją odwagę i nonkonformizm, ale już jest Pan w naszej
historii. Zobaczymy, czy tvp puści 'obywatela poetę', w roku Herberta.
Michnik omamił i dalej omamia Polaków tą swoją jedyną i słuszną gazetą. Pan otwiera ludziom oczy i chwała za to.
ps. nie mogę wspomnieć o wielkich zasługach na tym
polu m.in. Waldemara Łysiaka.
Pozdrawiam i życzę dużo sił do dalszej walki o prawdę, do której prowadzi droga pod prąd.

Autor: sonia, dnia 2008-07-12 07:45


panie Jerzy
musi Pan wiedzieć,ze pańska praca jest doceniana
i bardzo potrzebna
rośnie Nowe pokolenie.....i własnie dla nich
MUSI
Pan dalej prowadzić swój pochód "pod prąd"
i ze względu
na sp Pana Michała Falzamanna
i wielu innych,których
nie wolno
nam zapomnieć
ani
wykreślić z naszego życia,jak TO zrobił
naczelny mieszadełka
z WILKIEM.............ser
pozdr
z polskich dróg

Autor: Marek, dnia 2008-09-03 11:23


Artykuł sprzed roku a ja go przeczytałem dopiero teraz bo jestem zachwycony programem "Pod prąd"( aktualnie w TVP INFO - zaskoczenie; chociaż naturalnie, emisja koło połnocy) i szukałem odcinków, które nie mogłem obejrzeć. Zachwalam go wśród znajomych. Wyrazy szacunku dla p. Zalewskiego

Autor: leon, dnia 2008-09-03 15:49


Dzisiaj skończyłaby 80 lat.

Danuta Siedzikówna - wspomnienie

www.inka.witryna.info/

Autor: leon, dnia 2008-09-03 23:36


"Inko", pamiętamy!
Gdyby nie została zamordowana z wyroku komunistycznego sądu
wojskowego w Gdańsku, skończyłaby dziś 80 lat. Mogła być jeszcze wśród nas

Danka Siedzikówna ps. "Inka", sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", umierała przed plutonem egzekucyjnym w pawilonie śmierci gdańskiego więzienia 28 sierpnia 1946 roku. Przed plutonem, ale nie z rąk plutonu, bo nawet żołnierze ze specjalnej jednostki KBW w Gdańsku nie chcieli zabijać 17-letniej dziewczyny, która przed salwą krzyknęła głośno "Niech żyje Polska!". Potwierdzili to niezależnie od siebie dwaj świadkowie relacjonujący po latach egzekucję gdańskiemu IPN: ksiądz Marian Prusak, spowiednik "Inki", oraz ówczesny zastępca dyrektora gdańskiego więzienia przy ulicy Kurkowej Alojzy Nowicki, który poinformował, że do "Inki strzelało 10 żołnierzy, każdy miał 10 sztuk amunicji w bębnie pepeszy. Wobec niepowodzenia egzekucji, choć wystrzelono 100 kul z odległości kilku kroków (!), do słaniającej się dziewczyny podszedł oficer UB i z bliska strzelił jej w głowę. Zanim to zrobił, "Inka" zdążyła jeszcze krzyknąć: "Niech żyje major 'Łupaszko!'".

całośc:www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080903&id=my21.txt

Autor: leon, dnia 2008-09-03 23:42


Piotr Szubarczyk - IPN Gdańsk (2008-09-03)
(mp3)Rocznica wykonania wyroku śmierci na bohaterskiej sanitariuszce "Ince"
www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=9065

Autor: leon, dnia 2008-09-04 11:18


Plan zapięty na pięć agraf

Człowiek jest - jest i paragraf

Polityczne wet za wet

Oskarżony Zbigniew Zet



Za ten popłoch w całym mieście

Za doktora G. w areszcie

Za ten płacz i łzy Beaty

Proces, wyrok- i za kraty!



Za ten jego śledczy zapał

Za złodziei, których złapał

Rozliczony będzie wnet

Oskarżony Zbigniew Zet

J.Wojciechowski- europoseł

Autor: leon, dnia 2008-09-04 11:44


@Marek.
"Pod prąd" -Zalewskiego w video google
tiny.pl/8r2f
Pozdrawiam

Autor: sonia, dnia 2010-06-29 13:20


witam Pana,troszkę czasu minęło,od ostatniego postu
a tyle się zadziało...........
do Pana Michała Falzmanna,dołaczyło wielu wspaniałych Polakow,tych jak to "oni" mówią
z rodu oszołomów
i wspaniały doktor HISTORII,ktorego zaszczuto na śmierć
i 96,z Prezydentem
moim prezydentem na czele..........
odlecili 10 Kwietnia na niebieski szlak............
a my..?
my znowu
na strzały wystawieni,na wypatroszenie,sprzedanie naszych skor,lub
powieszenie w postaci trofeum
na scianach domostw
bronkow,mirow,rysiów,czy sobiesiakoPOdobnych
innych......
serd pozdr z polskich drog
dla Pana
i tych,ktorzy wciąż pamietają :)
szanowny Panie,jak widać,tematow
na filmy nie brak,ale proszę się spieszyć,bo
jak
mawiał ukochany ś.p POETA X Twardowski.........
/.../spieszmy się/../bo tak szybko odchodzą,
jedni
lotem 10 Kwietnia 2010,inni w samochodach,
zaparkowanych pod jakimiś sklepami........

Autor: sonia, dnia 2010-06-29 14:25


a TERAZ specjalnie dla Pana wyszukane w starych
gazetach
Przewodnik Katolicki,str 4
anno domini 1930,dnia 3 sierpnia
:)
"Popierajcie wszędzie Przewodnika !"
/Katolickiego/
" Człowiek zły - popiera złe pisma
Człowiek DOBRY - popiera dobre pisma "

a" mieszadlo",precz,
szczegolnie
gdy wcześniej zaszczuło kolejnego dobrego człowieka na śmierć,po
czym dało TYTUŁ:
'ZNALEZIONO CIAŁO KLAMCY OŚWIĘCIMSKIEGO"
ten kto kupuje tą szmatławą gazete,nie
wart jest podania ręki

pozdr dla Pana

Napisane przez jas

Więcej w dziale Wywiady

Stolica Apostolska uruchomiła stronę internetową po łacinie
O telewizji Emaus dziś w Pulsie Biznesu
Gwarancje Kultury 2011 rozdane
Radio KRC liderem
Ojciec Tadeusz Rydzyk ukarany
„Gorące źródła” – wakacyjny cykl „Gościa Niedzielnego”
Błogosław te wszystkie dni przed nami








Wymiana Banerów Stron Chrześcijańskich




Serwis nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam!
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez podania źródła ZABRONIONE.

Hosting dla kmdm zapewnia Kdm.pl. Nasze domeny utrzymuje Forpsi.pl. Statystyki odnotowywuje Google Analytics.